Budując dom, nie warto oszczędzać na jakości materiałów. Zwłaszcza, że użycie surowców o podwyższonym współczynniku przenikalności ciepła podnosi całkowite koszty inwestycji zaledwie o 2,5 proc. Eksperci szacują, że docieplenie domu kosztuje ok. 60 zł za metr kw.
Aby inwestycja w lepszy pod względem termicznym budynek szybko się zwróciła, trzeba jeszcze zamontować energooszczędne źródło ciepła. Ogrzewanie energooszczędne to np. pompy ciepła, które mogą czerpać energię z powietrza, wód gruntowych czy ziemi.
Widać więc, że pompy ciepła to także ogrzewanie ekologiczne. Takim na pewno nie jest węgiel. W sytuacji systematycznego wzrostu cen tego surowca i planów Unii Europejskiej dotyczących obniżenia emisji dwutlenku węgla o 20 proc. do 2020 r. (co może się wiązać z podwyżką cen energii ze strony elektrowni, które w Polsce korzystają niemal w komplecie z węgla), kupno pompy ciepła zwróci się już po kilku latach.
Instalacja systemu, którego najważniejszą częścią jest pompa, kosztuje ok. 30 tys. zł. Piece CO spalające węgiel są nawet 10-krotnie tańsze. Lecz należy podejrzewać, że tanie ogrzewanie węglem skończy się w perspektywie 10-15 lat. Wynika to z unijnej strategii dbania o środowisko naturalne. Polskie elektrownie nie są przystosowane do zastąpienia węgla innym paliwem. Opał ten poza pompami ciepła nie ma na razie realnej alternatywy. Potrzeba wielomiliardowych inwestycji. Ich sfinansowanie może oznaczać, że ciepło dostarczane do mieszkań z elektrowni na pewno podrożeje.